Miernik uniwersalny LAVO-1
LUMEL


Garść informacji

Instrukcja oraz schemat: ⇨ LAVO-1 (multimetry.tzok.eu)

Historia powstania przyrządu: ⇨ Rodzina LAVO (www.antykwaryczne.pl)

Super opracowanie Konrada Klekota: ⇨ Volkswagen wśród mierników, czyli o przyrządach z rodziny LAVO (technique.pl)

Oględziny wstępne

Jak na klamocik w wieku latek 57 to miernik jest w całkiem dobrym stanie. Śmiem wnioskować, że był szanowany i w późniejszym okresie, gdy raczej leżakował niźli był w biegu, to krzywda mu się nie działa. Ot, typowe dla starego bakelitu otarcia, ogólne drobne zabrudzenia. Wszystko do ogarnięcia.




Widać konsekwencję wyboru baterii 2R10 jako zasilania omomierza. Póki były dostępne na rynku wszystko grało, ale potem zaczęło sie sztukowanie i podłączanie zwykłych paluszków lub zasilaczy-samoróbek. Wspomnienie po tym w postaci kabelków. Nawet nie próbowałam tego odlutowywać, po prostu odcięłam obcą narośl i tyle.



Zerowanie mechaniczne

Dość ważna sprawa świadcząca o stanie technicznym samego ustroju jak i elementu zapewniającego regulację. Wstępnie miernik miał zero na jednej działce, wykonałam pełny obrót śrubki regulacyjnej - minus jedna działka też były w zasięgu. Finalnie udało się ustawić zero, a przy okazji wyszło na to, że ustrój pracuje mięciutko i bez zacięć. Testy polegające na drobnych ruchach rotacyjnych wokół osi wskazówki nie powodują rozregulowania zera. Tu jest ok.



Chwila prawdy

No dobrze, przyznam się - przed podłączeniem baterii była weryfikacja omomierzem, czy nie ma zwarć na zaciskach i czy zapięcie baterii będzie dla zupełnie mi nieznanego, starego miernika bezpieczne. Dwa proste testy polegające na pomiarze baterii 3R12 i 6F22, wyniki bez szału ale w granicach przyzwoitości. Przy okazji wychodzą uroki antycznych mierniczków typu LAVO - pomiar na zakresie 15V, odczyt 9 działek a skala do 30. No to ile jest na baterii? Już mówię: 9/30*15=4.5±0.6V Niepewność określamy z klasy przyrządu, dla 4 na zakresie 15V mamy 0.6V, no sporo troszkę, ale pamiętajmy jaki był planowany "target" miernika - szkoły, hobbyści i majsterkowicze. O samej klasie dalej.



Pomiar baterii 6F22 to około 19 działeczek, po wyliczeniach mamy 9.5±0.6V. I ten wynik jest akceptowalny jak na pierwszy, wstepny test czy przyrząd w ogóle żyje.



Odrobina higieny

Skoro przyrządzik sympatyczny zdaje się mieć wszelkie znamiona działania, warto poświęcić mu chwile i doprowadzić do ładu facjatę. W końcu bedzie on służył jako atrakcja wizualna, ma aspirację na duszę towarzystwa i obiekt westchnień. Musi zatem zacnie wyglądać, a odpowiedni poziom estetyki zapewni mi polerka na wilgotno oraz usunięcie co oporniejszych mazów ruskim spirytusem oraz C3H8O w psiku.



Tak już można brylować na salonach.




Zadeczek zapisany maczkiem

Granatowa spodnia klapka była pewnym zaskoczeniem, raczej spodziewałam się czarnej - taka jest na większości zdjęć w sieci. Na tyłeczku skrócona instukcja obsługi, w zupełnosci wystarczająca, aby przyrząd oswoić i sensownie wykorzystać. Patent na dźwiczki komory bateryjnej przezabawny, to samo było w UM-3.




Skala i oznaczenia

Skala przyrządku niezwykle moim zdaniem klimatyczna, na mnie zrobiła wrażenie jakby ręcznie malowanej tuszem, jest naprawdę ładna. Rzuca się w oczy nieliniowość podziałki, domniemywam, że wynika ona z nieliniowej charakterystyki ustroju magnetoelektrycznego. Stylizowany na odręczne pismo napis `Lavo 1` zamyka treść skali w latach sześćdziesiątych.



Na dole technikalia obowiązkowe, toć to przecież przyrząd pomiarowy jednak a nie zabawka, a zatem: do pomiarów wartości stałych i przemiennych, z ustrojem magnetoelektrycznym o ruchomej cewce i z prostownikiem, zalecana praca pozioma, próba izolacji 2kV. Numer seryjny tego egzemplarza to 040203. Gustowne logo zakładów LUMEL oraz rok opuszczenia fabryki - 1961. Proszę zwrócić uwagę na brak wskazania klasy przyrządu. Dopiero instrukcja mówi nam o uchybie względnym 4% co oznacza klasę 4 i po prawdzie to nie powinnam już dalej pisać miernik tylko wskaźnik...



Rzut oka do wnętrza

Ten egzemplarz LAVO-1 miał jakąś przygodę, obstawiam że z pomiarami prądów - na tyle pojemniczka bateryjnego są ślady bliżej nieokreślonych osmaleń czy raczej lokalnego przegrzania. A to bezpośrednie sądziedztwo jednego z rezystorów bocznikujących mikroamperomierz. No i po otwarciu wysypało się kilka okruszków podsmażonej izolacji, zakładam że z jednego z tych nawijanych drutem oporowym rezystorów. Kabelki idące do baterii też wyglądają inaczej, niz firmowe okablowanie wewnętrzne miernika. W podsumowaniu - była przygoda i była próba naprawy. Nooo, i powiedzmy, że udana.







Sam ustrój pracuje ładnie, ceweczka nie doznaje żadnych otarć o rdzeń magnesu, tu jest w porządku. Wizualnie też nie ma na niej odbarwień ani innch niepokojących śladów znaczących na przykład o przegrzaniu. Widać, że albo z przygody wyszła obronną ręką albo naprawdę fachowo wymieniono ją na nową.



Pomiary i testy

Oczywiście garść pomiarów, ale już bez takiego reżimu jak na okazję UM-112, ot ze zwyczajnej ciekawości, jak taki pocieszny malec potrafi coś zmierzyć. Jako referencja dla napięcia - neonowy V543, pomiary prądu weryfikowałam UM-112. Heh, w końcu ofiara stała się myśliwym. No i do tego oczywiście regulowany Lucyfer i rezystory większej mocy.




  • woltomierz DC

    2.7±0.1V ... 27/30*3V

    2.9±0.1V ... 27/30*3V

    4.7±0.6V ... 9.5/30*15V

    9.7±0.6V ... 19.5/30*15V

    14.2±0.6V ... 28.5/30*15V


  • woltomierz AC

    test dla AC to dyżurny transformatorek dzwonkowy, w stanie jałowym daje ~14V co widać poniżej, choć nieco już rozjechane.


    12.5±0.6V ... 25/30*15V


  • miliamperomierz DC

    Tu już bez wyliczanek, można ewentualnie w pamięci samodzielnie, a wniosek jeden po oględzinach zdjęć - ten egzemplarz zaniża wyniki, obstawiam, że to jednak skutek majstrowania przy bocznikach.

     
     

  • praca ustroju

    czyli poziom kultury wskazówki zbadany pobudzeniem prostokątnym z Analog Discovery 2, tym razem uproszczona wersja:



    Napisy końcowe

    Biorąc pod uwagę klasę dokładności 4, oporność wewnętrzną 1kΩ/V oraz podejrzany stan boczników - przyrządzik ten będzie stanowił bardziej wizualną atrakcję niż operacyjnie użyteczny przydaś. Nie zmienia to faktu, że ów fotoplastikon oraz akademię na okazję pojawienia się u mnie LAVO-1 zakończyć wypada mi słowami - witaj w nowym domu.



    #slowanawiatr, maj 2018
  • Natasza Biecek 2004-2018/~, e-mail